...Bo kobieta dostrzega kolory, a mężczyzna przy niej jest daltonistą...
Blog > Komentarze do wpisu
Jego siła. Moje słabości.

I kolejny raz życie mnie zaskakuje, kiedy juz sobie cos zaplanuje, kiedy już wyjde na prosta i zaczynam coś rozumieć nagle życie przewraca się do góry nogami. Zaskakuje mnie. moje watpliwosci gdzies uciekaja głęboko w kąt, twarda ja zamienia sie znowu w dobroduszną kobietę, mój misternie ułożony plan wali się. Tak było i tym razem.

Kiedy Sz nie odzywał sie od ponad tygodnia uznałam, że taki własnie on zawsze był. TCHÓRZ ! Po ostatnim telefonie stwierdziłam, że faktycznie to nie jest gra warta świeczki, że nie zasługuje na mnie i może zwyczajnie do siebie nie pasujemy, bo ja chce JUŻ, on chce POTEM. Przez cały tydzien chodziłam jak struta, dodatkowo przeziebienie wyprowadzało mnie z równowagi i brak okresu doprowadzał do szału. Chciałam uciec i nie wrócić. Z dnia na dzień jednak poprawiało mi się samopoczucie, nawet widzialam sie z moja stara przyjaciółka ktora kiedys uratowała mnie z opresji, pomogła stanąć na nogi po rozstaniu z M. i chyba tego wlasnie potrzebowałam. Zaczęłam układac sobie w głowie, że to tak musi byc i mówiłam do siebie pełnymi zdaniami ''Stac Cie na kogos lepszego, kto poświęci dla Ciebie wiecej czasu i nie będziesz tylko weekendową dziewczyną''. Powiem więcej, świetnie mi szło! Poznałam nawet miłego faceta który probował sie ze mną umówić na kawę, jednak ja odmawiałam - tym razem nie odmówiłam i umówiłam się z nim na sobotę. Niestety do spotkania nie doszło, ze względu na to, że praca go popedzała i nie był w stanie poświecic mi czasu. Może i dobrze. To nie byłóoby rozsadne aby wchodzic ze swoim bajzlem do świata jakiegos zupełnie mi obcego człowieka. Poza tym sobote miałam napięta, gdyz spotkanie z moim przyjacielem pochłonęło mnie bez reszty. Nie widzialam go juz miesiac więc dosc intensywnie sie przygotowałam, w domyslę - chciałam zabłysnąć! Nie chciałam żeby widział mnie podłamana, smutną, przerażoną, słabą... chciałam zeby widział mnie taka jak sprzed wielu miesiecy - usmiechniętą, pewną siebie i wyluzowaną dziewczynę. Tak było dopóki nie zadzwonił Sz.

40 stopni gorączki, kiepskie samopoczucie i do tego alkohol wywołały w Sz. poczucie tęsknoty i zwyczajnie zacząl mnie potrzebować. Zadzwonił pare razy, nie odbierałam aż w końc zadzwonił jego przyjaciel. Powiedzialam, że oczywiscie pojawię się ale jeszcze nie teraz, bo mam plany. Kiedy dojechalam na miejsce widziałam że Sz ucieszył sie na mój widok, jego oczy błyszczały mimo, że nie chciał do końca sie przyznać, że tęsknił. Nie wyglądał najlepiej. Przegadalismy pare ładnych chwil. Poznałam ich kolege M, który od poczatku mi sie nie podobał a który zepsuł cała atmosferę. Nie powinnam tam zostawać ani minuty dłużej kiedy po dłuższym przyglądaniu sie mi, cały ten M stwierdził, ze wyglądam ''jak rasowa suka''. Myslałam że śnię ! Szybka reakcja Sz. sprowadziła go na ziemię. Na domiar złego po całej tej sytuacji słowa zamienił w czyn i zaczął sie ewidentnie do mnie dobierać. Tego było za wiele, odepchnełam go z pełna odpowiedzialnościa... wiedzialam, że to może sie skończyc źle. Sz. widział tylko cześć ''przedstawienia'' więc wysłuchał mnie, jego i reszte towarzystwa. Jego spojrzenie jakby mogło - zabiłoby nas wszystkich. Niewiele mysląc zrzucił wszystko co miał na sobie, rozpiał zegarek, zdjął bluze i zaczął swoje gadanie... mówił o braku szacunku, o tym, że może niekoniecznie jest idealnie miedzy nami ale ''tej kobiecie'' (i tu wskazywal na mnie) oraz KAŻDEJ należy się szacunek, krzyczał, że jak swędzą go łapy to może niech użyje ich na nim. Nakręcał sie, sam siebie nakręcał, był coraz głośniejszy aż w końcu chwycił GO i probował wyciągnąć na zewnątrz. Wszyscy staralism sie załagodzić sytuację, na szczeście udało sie nam po dłuższej chwili. Jestem mu wdzięczna za obronę i za taka reakcję, ale byłam przerażona ! To jest jak telenowela! Wybiegłam do samochodu, odpaliłam samochod i czekalam na niego, po jego przyjsciu zapytal czy wszystko u mnie dobrze, zawiozłam go do domu. Nastepnego dnia pojechalism do tego mieszkania aby oszacowac szkody. Przedyskutowalismy cała sytuacje raz jeszcze jednak ja nie chcę roztrząsać tego juz nigdy więcej. Temat zakończony.

Mamy nowy tydzień. Dziś jestem spokojniejsza. Po raz kolejny życie pokazuje, że nie można nic planować - nic sobie obiecywać. Im mniej wiesz, tym jestes szczesliwsza.

Sia.

 

 

wtorek, 24 września 2013, lenka171
''Daj mi bucha flaszkę tequili i pięć minut. Opowiem ci o swoim życiu...''

Polecane wpisy

  • Przywrócę siebie na drogę piękną.

    Łyk kawy i jestem gotowa. Gotowa podjąć nowe życie, życie jakim raczyłam się jeszcze 1,5 roku temu. Moa przygoda zaczęła się dokładnie w październiku, na dobre

  • Wyprowadzka.

    Po miesiącach, latach, uświadamiasz sobie, że to już nie to samo, że to przeszłość i doceniasz to co było kiedyś. Tak mam teraz, nie żałuje tych chwil i tego ro

  • Pieprzony Anioł.

    Mamy środek lata 2014. Lipiec. Za oknami upał jak Egipcie. Hm, ciekawe, że wspominam o Egipcie kiedy moje całe zycie kreci się właśnie wokół tego kraju. A racze

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: