...Bo kobieta dostrzega kolory, a mężczyzna przy niej jest daltonistą...
Blog > Komentarze do wpisu
Z historią miłosną w tle.

Dzisiaj mija 40sty dzień od mojej ostatniej notki. Jedni powiedzą że to duzo, inni że nawet nie zauważyli jak to minęło. W moim przypadku te 40ści dni odmieniły moje dotychczasowe życie o kolejne doświadczenia.

Od czasu mojej ostatnije notki moja praca nieco zwolniła, zycie prywatne nabrało tempa a rodzinna atmosfera uległa nagłemu pogorszeniu. Pocieszam się faktem, że jeszcze się taki nie urodził coby wszystkichm dogodził. Wiec przyjęłam to na klatę z rosądkiem, siłą i wiarą na lepsze jutro.

Na swojej drodze spotkałam Sapera, o którym wspominałam. Był również Paweł, fan piłki nożnej i dobrej zabawy. Cały czas gdzieś tam istnieje Sz. Pojawił sie również A.i na nim sie skupię przede wszystkim. 

Moja siostra cioteczna prosiła o pomoc w sprawie mojej pracy. Myślałam, że to dla niej, jednak szybko okazało się że dla jej przyjaciela, którym okazał sie obcokrajowiec A. Nie mówił po polsku, biznesmen, przedsiębiorca, wykształcony, wiecznie usmiechnięty. Odmówiłam dwóch spotkań zanim doszło do jakiegoś. W końcu pod presją siostry zgodziłam sie na szybką kawę we trójkę. Spotkalismy sie w Green Coffe w Centrum. Wymieniliśmy serdeczne uśmiechy i tyle. Nic nie zapowiadało armagedonu...

...pomogłam mu w bankowych sprawach z racji mojej pracy, zaprosił siostrę i mnie na obiad - poszłyśmy. Nie wiem do dziś czemu się zgodziłam. Po obiedzie ruszyliśmy trochę potańczyc do znanego klubu warszawskiego o klimacie orientalnym. Poznałam Jego przyjaciol i znajomych, muzykę doskonale znałam gdyż 3 lata temu byłam mocno wdrożona w klimat arabskiej muzyki. Cos wisiało w powietrzu. Byłam obserwowana przez wszystkich a A. w szczegolnosci dał po sobie poznać, że jest szczególnie mna zainteresowany. Ze względu na to, że przyszlismy razem każdy uznał, że .. jestesmy razem. Jak ciężko było mi to odkręcać. Po iomprezie zaprosił mnie na kolacje do siebie, poszłam... wyznał, że jest mna zainteresowany, że od pierwszej chwili widział jakieś fluidy miedzy nami, ale nie okazywał nic ponieważ nie chciał żadnych relacji obecnie tworzyć. Za późno, siła wyższa pociągnęła go do mnie ze zdwojona siłą. Opierałam się. Cały wieczór tłumaczyłam mu, ze to zły pomysł, że róznimy sie ogromnie, że nie mogę. Uszanował to, ale wierzył że jeszcze zmienie zdanie. Ach jak on się starał ...

Wyjechał w interesach, w tym czasie siostra cioteczna poprosiła mnie, żebysmy poszły znowu do tego klubu, ale juz same. Zgodziłam sie niechętnie, ale potrzebowałam troche odstresowania więc poszłysmy. Zaczęło się. Telefony do A od znajomych obecnych w tym czasie w klubie. Smsy wypisane pół nocy - czemu tam poszłam sama, czemu robię mu cos takiego, to nie jest dobre miejsce dla Ciebie. Cała masa bzdur, żeby tylko mnie ''ochronić''. Nieskutecznie. Powiedziałam, żeby wybaczył moja ignorancje w takim razie, ale nie jestem jego własnościa. Jak dodał, jego ego i reputacja wisiała na włosku gdyż znał wszystkich w tym klubie. Stwierdził, że został przeze mnie osmieszony - bo tydzień temu przyszłam z nim, dzisiaj sama. Ach ta ich kultura. wyszłam z klubu i zaczełam z nim długą rozmowę, nie było to łątwe - angielski to nie jest jego ojczysty jezyk ani mój, wiec emocji w stu procentach nie udało nam sie przelać w słowach...

W poniedziałek, po długich rozmowach do pracy przysłął mi piekny bukiet kwiatów. 10 białych róż a w środku jedna czerwona - ta jedna róża symbolizowała jego uczucie do mnie, a białe - czystość i prawdziwosc uczucia. Cóż. Był liścik, z przeprosinami... Rzoczuliło mnie to bo nie byłam zła na niego. Napisałam mu smsa z podziekowaniami. Powiedział, że przyjedzie w tygdoniu to porozmawiamy bo przez telefon sie nie da. Przyjechał z Czech do Poznania, z Poznania do Inowroclawia i na koniec do Warszawy. odebrałam go z dworca, zarezerwowałam hotel, spedziłam z nim cały wieczór i cały weekend jak się okazało. Potem nastepny i nastepny... Świetnie się ze soba bawiliśmy, zwiedzaliśmy dobrze mi znana Warszawę, jednak z nim odkrywałam nowe zakątki, chodzilismy do restauracji, częstowalismy się dubajskimi przysmakami, chodzilismy na zakupy i karmilismy sie wzajemnie, tańczylismy do rana... a potem odprowadzal mnie do taksowki albo do samochodu i wracalam na noce do siebie. Nigdy nie nocowalam. Oprocz pieknych, radosnych chwil był i są tez te gorsze - brak mieszkania i wieczne sypainie w hotelach doprowadzalo go do depresji. Znalazlam dla niego lokum w samym centrum. Ucieszył się, jednak to nie jest to czego chcialby w stu procentach. Przekonala go staruszka mieszkajaca tuz obok, ktorej bardzo pomaga. Do pomocy dołaczyłam sie i ja, robiłam im zakupy, sprzatalam, gotowalam, rozmawialam ze Alicją (staruszka). Zaczęło sie prawdziwe życie. Takie normalne - o ile mozna to tak nazwać.

Zapytacie czy jestesmy razem? Wynika z tego, że tak. Chce sie ze mna ożenić, chce miec ze mną dzieci - to za szybko, ale pozwalam mu tak czasami pofantazjować. Niech ma cos od życia, jednakk zazwyczaj zaraz potem sprowadzam go na ziemie. Zaczeły si,e problemy, jego firma stanęla w miejscu i przestal zarabiac, musial cos z tym zrobić. Troche kłopotów rodzinnych, moje tez sie nieco pogorszyły - zmeczenie, zdenerwowanie - to wszystko sie nałożyło na siebie i z sielanki wszystko zaczynało sie robic przygnębiające. Dodatkowo ostatnia sytuacja z naszego zycia mocno wyprowadzila mnie z rownowagi... Przyszłam wczesnie rano, żeby mu pomóc w banku (na ogół jestem tłumaczem). Obudziłam go w mieszkaniu, jeszcze spał... Wstał dość szybko i spojrzał na mój strój. Strój jakich wiele, koszula zapieta na ostatni guzik, czarna ołówkowa spódnica, plus rajstopy, było chłodno wiec dodatkowo założyłam sweter. Zapytał w po angielsku ''Czemu pokazuję cycki??!!''. Doznałam szoku, tłumaczxyłam że widział mnie w tej bluzce setki razy, ze ide do pracy, musze mieć koszule. mieszkamy w Europie, więc nie owinę się jak wariatka burkę... Jego oczy zrobiły sie czerwone, a z uszu leciała para.. dosłownie. Unisół rece i ułożył je w pięść. Odsunęłam się, kazałam mu iśc pod prysznic i się ubrać. Odpowiedział tym swoim ... ''Ok, my dear... do what you want. ''...

I tu zaczynaja sie schody. A. jest muzułmaninem i wyznaje islam. To duży kłopot dla mojej wiary, nie wywodzę sie z mocno wierzącej i praktykującej rodziny, ale wierzę, ufam i nie zmieniłabym wiary. Nie widze ku teu podstaw. Islam to nie tylko religia, to również styl bycia. Ludzie z krajów arabskich sa zapatrzeni w swoja wiare, uważają, że to co jest zapisane w KORANIE niezaprzeczalnie jest faktem i należy się mocno stosować do zasad zawartych w tej księdze. Jeśli nie, czeka nas surowa kara. I tak jak szariat nakazuje wiele dziwnych i krwawych praktyk, tak i islamiści są w stanie doprowadzic do końca sytuację - w imie Allaha. Od kilku tygodni czytam artykuły na temat ich wiary. Coraz bardziej przekonuje sie że to nie dla mnie... tym bardziej, że zaczyna sie to czego nie chciałam, wykorzystywanie mnie w kazdej sytuacji, wyreczanie sie mna. Nie! Ja potrzebuje faceta który zaopiekuję sie mna a nie ja nim.

Ech.

piątek, 22 listopada 2013, lenka171
''Daj mi bucha flaszkę tequili i pięć minut. Opowiem ci o swoim życiu...''

Polecane wpisy

  • Przywrócę siebie na drogę piękną.

    Łyk kawy i jestem gotowa. Gotowa podjąć nowe życie, życie jakim raczyłam się jeszcze 1,5 roku temu. Moa przygoda zaczęła się dokładnie w październiku, na dobre

  • Wyprowadzka.

    Po miesiącach, latach, uświadamiasz sobie, że to już nie to samo, że to przeszłość i doceniasz to co było kiedyś. Tak mam teraz, nie żałuje tych chwil i tego ro

  • Pieprzony Anioł.

    Mamy środek lata 2014. Lipiec. Za oknami upał jak Egipcie. Hm, ciekawe, że wspominam o Egipcie kiedy moje całe zycie kreci się właśnie wokół tego kraju. A racze

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: