...Bo kobieta dostrzega kolory, a mężczyzna przy niej jest daltonistą...
Blog > Komentarze do wpisu
Pieprzony Anioł.

Mamy środek lata 2014. Lipiec. Za oknami upał jak Egipcie. Hm, ciekawe, że wspominam o Egipcie kiedy moje całe zycie kreci się właśnie wokół tego kraju. A raczej wokol mezczyzny z tego kraju. Jestesmy ze soba juz prawie rok, za nami mase wspaniałych chwil jak i sporo dziwnych sytuacji. Najbardziej jednak pamietam okres bieżący, nieco smunty, zachwiany, jakbym żyła w jakims amoku - innym swiecie. To nie tak miało byc.

Zacznijmy od poczatku.

Zdecydowalam sie prawie dwa miesiace temu wyprowadzic sie z domu. Przyszeł taki czas kiedy dusiłam sie w domu z rodzicami, ich wiecznymi pytaniami i uwagami. rozumiem ich troskę, jednak swoboda dla kobiety w moim wieku jest niezwykle ważna. Dzieki tej przeprowadzce moja więź z rodzina, a szczegolnie z mama się zacieśniła, z ojcem juz sie nie kloce a siostra teskni - i oto wlasnie mi chodzilo. Chcialam normalnosci w rodzinie, to ja mam. Odwiedzam ich kiedy chce i to ja jestem gosciem w ich domu. Śmieszne, ze mowie o normalności.. celowo podkresliłam ''w rodzinie'' bo moje zycie prywatne i zawodowe nie mozna nazwac normalnym.

W zwiazku z moja przeprowadzka wiazało sie wiele powodów, nie tylko chec samodzielnosci i stailizacji ale rowniez mezczyzna. A. ktorego moi rodzice nie akceptowali i do dzis nie akceptuja. Obecnie mieszkamy razem. Mialy byc spacery, miało byc patrzenie w oczy, mialy byc cudne chwile. Jest zwyczajnosc, rozdraznienie, czesto płacz bo kulturowo roznimy sie niezmiernie. Czasem chciałabym wrocic do mieszkania, zmyc makijaz, zrzucic biurowe szpilki i wcisnac sie w wygodne ciuchy... właczyc tv i obejrzec jakiegos tasiemca. Jednak nie, nie dla mnie takie chwile samotnosci. On jest wiecznie ! Wiecznie! Pracuje zdalnie (o ile to praca mozna nazwac) wiec ciagle jest w mieszkaniu. Plusem a zarazem minusem jest to, że gotuje. Gotuje na potęge, pysznie, zdrowo i z pomyslem, ale przy tym robi niezmiernie duzo bałaganu wiec wiecznie latam ze szmata, z mopem, scierka, cifem i innymi narzedziami... Cholery mozna dostac jaki on robi bajzel przy gotowaniu, kapieli, goleniu, myciu naczyc. CHOLERA! O to toczymy walki non stop. Ale coz, to mezczyzna, i to jeszcze mezczyzna z krajow egzotycznych gdzie wszystko mial podsuniete pod nos przez mamusie, babcie, ciocie, siostry.... Ech. Ucze sie z tym zyc, ale pewne rzeczy sa po prostu nie do przeskoczenia. tlumaczenie nic nie daje, prosby tez, krzyki w ogole nie mieszczą się w jego głowie. JAK JA MOGŁAM ZMIENIC TEMBR SWOJEGO GŁOSU? Och, do prawdy...niesłychane - przeciez ja jestem Aniołem, Aioły nie krzycza i nie denerwuja sie. Anioły sa cierpliwe i kochane. Moja wina, ze jestem taka dobra, moja wina ze jestem naiwna, moja wina ze sie daje, moja wina ze on jest taki i nie chce sie zmienic, moja wina ze jestem polką a nie arabką, moja wina, że nie umiem gotowac tak jakby Ksiąze Arabski sobie tego życzył, moja wina, moja wielka wina !

Ten czas jest juz nieznosny. On chce sie ruszyc z miejsca, ja chce normalnego zycia - nasze sciezki sie lacza jednak cos nas dalej dzieli. On pędzie, ja zwolniłam. Ja chce juz stabilności, on chce rozwoju w pracy i latać - to tu, to tam. Nie moja wina ze jest inny, godzilam sie na to, jednak co innego pomyslec, a co innego wdrożyć to w zycie. Nie wiem co mi los zgotował, ale wiem jednao - wiecej sie modle, wiecej klekam i pytam Boga o rady. Nie jestem pobozna, nie chodze do Kosciola co niedziela, moja wiara jest płytka, szorstka i potrzebuje kopa jednak modle sie po swojemu.. chce aby wszyscy byli szczesliwi, a jednoczesnie sama zatracam się w smutku.

Cóż, moze sie pogubiłam ale jakos sie odnajde, zawsze sie odnajduje. Kazda sytuacja ma swoje powody, cos wnosi do naszego zycia i uczy, tym razem tez wyciagne jakas lekcje. Jednak ciezko sie pozbierac po takich kopniakach jakie daje nam los. Nic i nikt mi nie ułatwia, nawet moj esk ciagle mnie przesladuje w snach, podchodzi do mnie, chwyta mnie za reke i mowi ''Jeszcze z Tobą nie skonczylem, jeszcze bede w Twoim zyciu...''... Ten sen sie powtarza non stop.

RÓB SWOJE, NIE PATRZ NA INNYCH.

 

 

poniedziałek, 28 lipca 2014, lenka171
''Daj mi bucha flaszkę tequili i pięć minut. Opowiem ci o swoim życiu...''

Polecane wpisy

  • Przywrócę siebie na drogę piękną.

    Łyk kawy i jestem gotowa. Gotowa podjąć nowe życie, życie jakim raczyłam się jeszcze 1,5 roku temu. Moa przygoda zaczęła się dokładnie w październiku, na dobre

  • Arabska historia.

    Ostatnia moja notka dotyczyła głównie moich spraw sercowych, randkowanie powakacyjne zakończyło sie dość szybko. Przez moje życie przewinęło się parę osób którz

  • Z historią miłosną w tle.

    Dzisiaj mija 40sty dzień od mojej ostatniej notki. Jedni powiedzą że to duzo, inni że nawet nie zauważyli jak to minęło. W moim przypadku te 40ści dni odmieniły

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/07/28 11:45:36
Zapraszamy do dodania bloga w serwisie zBLOGowani! Mamy już ponad 2200 blogów z 22 kategorii.
Należy założyć konto jako bloger i w 2 krokach dodać bloga do serwisu. Nasz robot sam pobiera aktualne wpisy i prezentuje je tysiącom użytkowników którzy codziennie korzystają ze zBLOGowanych. Dla blogera to korzyść w postaci nowych czytelników i większego ruchu na blogu. Zapraszamy!