...Bo kobieta dostrzega kolory, a mężczyzna przy niej jest daltonistą...
RSS
poniedziałek, 02 marca 2015
Przywrócę siebie na drogę piękną.

Łyk kawy i jestem gotowa.

Gotowa podjąć nowe życie, życie jakim raczyłam się jeszcze 1,5 roku temu. Moa przygoda zaczęła się dokładnie w październiku, na dobre weszła w listopadzie, 10 listopada kiedy to A. przyjechał z Czech specjalnie do mnie, szukaliśmy mu mieszkania, lokum. Walka o każda minutę spędzoną z nim. To był coś. Mając 25 lat myślałam wtedy ''tak, to jest coś co da mi dobrą lekcję'' i dało, ale czy taką dobrą? Tego nie wiem.

Wyprowadziłam sie do niego, początek był piękny, ak zwykle to bywa w goraących i cięzkich romansach. Różnica charakterów, religii, wieku - to nie miało dla nas namniejszego znaczenia. Liczyło się tu i teraz. Pamiętam nasze spacery o 4 nad rano, rozmowy do nocy, kolacje i wybitne sniadanie z kubkiem kawy z kardamonem, wypady za miasto kończące się klapą bo nigdy nie byłam dobrym przewodnikiem. Pamiętam tez kłótnie i ciosy wymierzone w niego za słowa, tak niezrozumiałe dla mnie. I ten smak goryczy z powodu braku wsparcia z jego strony. Pamiętam siebie, chorą, wyjącą z bólu i jego nade mną, to wszystko pamiętam i zostawiam za sobą.

Za 20 dni Wiosna, mamy 2 marca, poniedziałek. Dzisiaj przeprowadziłam się. Dzisiaj zaczynam nowe życie takie jakie chce.

Noc była okrutna, on nie spał, mi wydawało się, że umieram z bólu. Zasnęłam koło 4 nad ranem, obudziłam o 8 i zaczęłam się pakować. Nie było mi łatwo, obudził się i kazał się wynosić, już natychmiast. Powiedziałam, żeby przestał i mi pomógł. Zrobił to i płakał. Rozstanie nie było łatwe, 6 razy odkładałam ostatnią walizkę i przytulałam go. Wróciłam po kwiatek, siedział wpatrzony w moje łóżko, trzymał moją apaszkę, wył. Jego mina sprawiała mi ból.

''Czemu wydaje mi się, jakbyś się żegnała ze mną? Nic nie zostawiłaś po sobie... nic''... - to były jego ostatnie słowa, potem go zostawiłam.

Jestem złym człowiekiem.

 

M.

21:37, lenka171
Link Komentarze (1) »